Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Amber. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Amber. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 października 2012

Meg Cabot "Włoskie szaleństwo"

Tytuł: Włoskie szaleństwo
Autor: Meg Cabot
Wydawca: Wydawnictwo Amber
Liczba stron: 221
Kategoria: Literatura kobieca
Ocena: 4/6

Pamiętam, że jak byłam młodsza uwielbiałam powieści Meg Cabot. Zawsze lekkie, łatwe i przyjemne, wręcz idealne na długie jesienno-zimowe wieczory. Dlaczego więc do niej nie wrócić? tym razem postanowiłam jednak sięgnąć po Meg Cabot w dorosłym wydaniu, czyli nie książkę dla nastolatek, a pisaną z myślą o starszej grupie docelowej.

Mimo, że powieść opowiada o zakochanych: Marku i Holly jest pisana z perspektywy osoby trzeciej - Jane. Młodzi bowiem postanawiają wbrew swoim rodzicom i religijnym barierom pobrać się. W tym celu uciekają do Włoch. Jane ma zostać ich druhną, a w prezencie ślubnym postanawia im podarować dziennik z ich szalonej wyprawy. Jako fanka romantycznej miłości nie może ścierpieć druha Marka - Cala, który nie wierzy w instytucję małżeństwa, a za punkt honoru postawił sobie uświadomienie przyjacielowi, że ślub to nie jest dobry pomysł.

"Włoskie szaleństwo" jest napisane w formie dziennika, przeplatanego mailami, które wysyła do siebie zarówno czwórka przyjaciół, jak i ich rodzina. Niektórych taka odmiana może odstraszyć, ale wbrew pozorom czyta się to w bardzo przyjazny sposób, a wiadomości otrzymywane przez bohaterów pozwalają na poznanie ich bliskich. Osobiście bawiłam się przednie, jak w każdym kolejnym mailu od matki Jane, była ona informowana o coraz bardziej śmiesznych wypadkach swojego taty. :)

Z góry jednak pragnę uprzedzić, zwłaszcza jeśli ktoś nie zna twórczości autorki, powieść ta nie zawiera żadnych wygórowanych form. I nie warto na nią patrzeć inaczej niż na takie sobie czytadło idealne do odstresowania się. Ot, zabawna historyjka, w dodatku od pierwszych stron wybitnie przewidywalna. Jednak ma swój niewątpliwy urok. Jest humorystyczna i zabawna. Troszkę drażni fakt, że główna bohaterka - Jane, często pisze swój dziennik, jakby miała kilkanaście lat, nie zaś podane w tekście 30. W gruncie rzeczy w niektórych swoich zachowaniach, a przede wszystkim swoim stylem przypomina Mię - tytułową bohaterkę "Pamiętnika księżniczki".

Jak dla mnie był to miły powrót do czasów dzieciństwa, gdy z wypiekami na twarzy, pochłaniałam kolejne czytadło dla nastolatek. I naprawdę nie żałuję tych kilku godzin leniwego sobotniego wieczoru, które spędziłam z "Włoskim szaleństwem". Nie sądzę jednak, żeby ta powieść utkwiła komukolwiek na dłużej w pamięci. Ot, powiastka na odstresowanie, którą miło się czyta, ale zapomina wraz z przeczytaniem ostatniego zdania.

---
"Włoskie szaleństwo" przeczytałam jako trzecią pozycję październikowej "Trójki e-pik" - wyzwania organizowanego przez Sardegnę.