Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/6. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/6. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 lutego 2013

Erin Morgenstern - Cyrk nocy

Tytuł: Cyrk nocy
Autor: Erin Morgenstern
Wydawca: Świat Książki
Liczba stron: 432
Kategoria: literatura piękna
Ocena: 5/6
Wysokość: 2,7 cm
Wspominałam już nie raz, że oczarowały mnie audiobooki i możliwość "słuchania książek". Nie zwlekając zatem długo sięgnęłam po kolejny tytuł w tej formie. Mój wybór padł na "Cyrk nocy". Powieść ze świetnymi recenzjami, którą bardzo chciałam poznać.

Chandresh Lefevre, ekscentryczny reżyser teatralny, słynie ze swoich nietuzinkowych pomysłów oraz kolacji o północy - przyjęć pełnych niebanalnych gości i również egzotycznych dań. Podczas jednego z takich przyjęć powstaje pomysł stworzenia Le Cirque des Rêves - cyrku snów. Pojawiającego się bez zapowiedzi, otwieranego tylko nocami, miejsca pełnego magii i niesamowitych występów, charakteryzującego się monochromatycznością barw. Niestety, ani twórcy cyrku, ani jego goście, ani nawet spora część z występujących w nim osób, nie zdaje sobie sprawy, że cyrk to tylko przykrywka, dla areny, na której bój toczy ze sobą dwójka, zakochanych w sobie, magików. Zostali oni uwikłani w ten pojedynek bez swojej zgody, na długo przed swoim pierwszym spotkaniem. Nie są oni jednak świadomi, jakie skutki niesie ich walka, ani jaką cenę będą zmuszeni za niego zapłacić.

"Cyrk nocy" to powieść magiczna. Pełna iluzji, nie tylko tworzonych przez dwójkę głównych bohaterów, ale również samą autorkę. Która opisuje swoją historię z pozycji różnych osób, różnych miejsc i w różnym czasie. Nie można jednak powiedzieć, że nie uwodzi i nie czaruje swego czytelnika. Od dość szczegółowych opisów cyrku, opowiadanych z perspektywy czytelnika, poprzez cytaty z dzieł reveurs, czyli fanów cyrku, którzy podążają za nim po świecie, a ich znakiem rozpoznawczym są czarne płaszcze z czerwonymi akcentami, aż do dialogów bohaterów: Celii, Marca, twórców cyrku czy bliźniaków narodzonych w dniu jego premiery - wszystko uwodzi i splata się w niebanalną całość.

Niestety ta zaleta staje się sporą wadą w przypadku audiobooka. wszystko staje się bowiem chaotyczne i wymaga ogromnej uwagi od słuchacza, by nadążać za fabułą, dość mocno rozrzuconą w czasie. Jednak plastyczność języka, jakim posługuje się autorka ma również ogromną zaletę. Wystarczy przymknąć oczy, by widzieć cyrk, jego bohaterów, magiczne namioty...

Sama fabuła naprawdę mnie oczarowała. Cyrk nocy jest naprawdę niesamowity i jako miejsce i jako historia. Gdybym powiedziała, że nigdy nie lubiłam cyrku, skłamałabym. Nie przepadałam za cyrkiem, który przyjeżdżał do mojego miasta, nie znosiłam i właściwie do tej pory nie znoszę klaunów, którzy przyprawiają mnie o gęsią skórkę, ale cyrk w Monako, z którego występy często emitowała telewizja kochałam za jego magię, olbrzymie umiejętności występujących w nim osób oraz niezwykłość. I za to samo, od pierwszych stron pokochałam powieść Erin Morgenstern.

Bohaterowie są niebanalni. Wzbudzają olbrzymią sympatię, a ich losy, i to nie tylko dwójki głównych bohaterów, ale i wielu innych postaci wzruszają i bawią, pochłaniając czytelnika, który przenosi się do cyrku i czuje się z nim związany. Tak, jak jego twórcy, jego aktorzy czy w końcu tak, jak reveurs. Moją sympatię szczególnie wzbudziły młodziutkie i uzdolnione bliźnięta Murray: Szkrab i Gizmo oraz ich znajomy Bailey.

Można jednak miejscami mieć wrażenie, że autorka tak skupiła się na tworzeniu iluzji, że zapomniała o najważniejszym. Fabuła jest, zwłaszcza pod koniec, lekko niedopracowana, sprawiająca wrażenie lekko niechlujnej, zaś głośno obwieszczana miłość między Celią a Marco, objawia się bardziej w aurze elektryczności i wirowania otaczających ich przedmiotów. Brak jej za to w samych wypowiedziach czy działaniach bohaterów. 

Przyznam, że tak, jak w przypadku "Cinder" byłam mile zachwycona lektorką audiobooka, tak Maria Peszek mnie zawiodła. Czytała dość chaotycznie, często w złych i nienaturalnych miejscach robiła pauzy, a jednym słodkim głosem czytała wypowiedzi co najmniej piątki bohaterów. Powinnam zatem stwierdzić, że Le Cirque des Rêves oczarował mnie, mimo usilnych prób lektorki na zepsucie mi odbioru tej powieści. Oceniając jednak samą historię, nie zaś jej wykonanie audio, powieść zdecydowanie zasługuje na uwagę.

"- (...)Biorę fragmenty przeszłości i łącze je w historie. To nie jest takie ważne i nie dlatego tu przyszedłem.
- To jest ważne - przerywa mu mężczyzna w szarym garniturze - ktoś musi opowiadać te historie. Kiedy toczy się boje, wygrywa się je i przegrywa, gdy piraci znajdują swoje skarby, smoki zjadają swoich wrogów na śniadanie i popijają ich filiżanką Lapsang Souchong. Ktoś musi opowiedzieć kawałki ich splątanych opowieści. W tym jest magia. Jest ona w słuchaczu i dla każdego ucha będzie ona inna. I będzie miała na niego wpływ, którego nie da się przewidzieć. Niekiedy nieznaczny, niekiedy ogromny. Możesz opowiedzieć historię, która zagnieździ się w czyjejś duszy, wniknie do krwi, zarazi sobą osobowość, stanie się sensem życia. "


czwartek, 27 grudnia 2012

Marissa Meyer "Saga księżycowa. Cinder"


Tytuł: Saga księżycowa. Cinder - audiobook
Autor: Marissa Meyer
Wydawca: Egmont
Liczba stron: 360
Kategoria: science - fiction, literatura młodzieżowa
Ocena: 5/6


Do audiobooków podchodziłam ze sporą rezerwą. Bałam się, że nie będę się mogła skupić na fabule,nie przypadnie mi do gustu głos lektora, że jako wzrokowiec nie poradzę sobie z nimi. Mogłabym wyliczać bez końca. W końcu musiałam się przełamać. Brak rozwiniętej komunikacji miejskiej nie pozwalał mi już na czytanie w drodze, a audiobook wrzucony na telefon, zaczął się jawić jako całkiem ciekawa alternatywa. Sięgnęłam zatem po "Sagę księżycową" w interpretacji znanej polskiej aktorki Doroty Segdy.

Minęło ponad sto lat od IV Wojny Światowej, której głównym skutkiem było połączenie świata na sześć dużych krajów, władanych przez sześciu różnych władców. Jednym z nich jest Wspólnota Wschodnia z pałacem cesarskim w Nowym Pekinie. Nowy świat, oprócz ludzi, zamieszkują androidy oraz cyborgi, uważane za niższą klasę, szykanowane i potępiane na każdym kroku. Jednym z nich jest Cinder. Po śmierci swojego opiekuna trafia pod opiekę Adri, która jej nienawidzi i obwinia o śmierć ukochanego męża. Cinder, szykanowana przez macochę i przybrane siostry, zarobia na swoje utrzymanie, pracując jako mechanik. Pewnego dnia do jej stoiska na rynku przybywa książę Wspólnoty - Kaito, z prośbą o naprawę jego androida. Wszystko mogłoby się potoczyć jak w romansie, gdyby nie fakt, że Cinder jest cyborgiem, uważanym za człowieka drugiej kategorii, Światem wstrząsa tajemnicza choroba - błękitna gorączka, na którą nie ma lekarstwa, a cała Unia Ziemska stoi przed groźbą wojny z Lunarami - mieszkańcami księżyca, których królowa ma olbrzymie wymagania co do warunków traktatu pokojowego.

Na pierwszy rzut oka widać, że główna bohaterka ma wiele wspólnego ze znanym wszystkim Kopciuszkiem. Mogłoby się wydawać, że to jego kolejna wersja, lecz świat przyszłości pełen dziwnych machin, odrobiny magii oraz rozwiniętej techniki nie bardzo należy do utartego schematu. Jednak jako fanka wszelkich odmian książkowo - filmowych tej historii, z radością sięgnęłam po "Sagę księżycową", by poznać i tę wersję. Każda z czterech ksiąg powieści zaczyna się od cytatów z oryginału "Kopciuszka", wprowadzając czytelnika w klimat opowieści, która choć od początku dość schematyczna i przewidywalna, zaskakuje detalami i niesamowitym urokiem bohaterów.

Wyjątkowo do gustu przypadł mi android, pomagający Cinder w pracy o imieniu Iko. Jej żywotna osobowość, lekka naiwność i ogromna dawka entuzjazmu sprawiają, że łatwo jest zapomnieć, że to tylko machina. Ogromna dawka humoru, płynąca z dialogu głównej bohaterki z androidem sprawia, że powieść nabiera lekkości i świeżości.

- Myślisz, że to może być kwestia wirusa?
- Może zawiesiła się z powodu nieprawdopodobnego czaru księcia?
- Czy mogłybyśmy przestać mówić o księciu?
- Nie sądzę, by to było możliwe. W końcu pracujemy nad jego androidem. Pomyśl tylko o rzeczach, które ona wie, o rzeczach, które widziała, i... - Iko zawiesiła głos. - Myślisz, że widziała go nago?
- Och, na litość boską! - Cinder zdarła rękawiczki i rzuciła je na stół. - Nie pomagasz mi.

Nie jest to może książka wysokich lotów. Nie jest napisana przez wielkiego mistrza, ale debiutantkę, która znaną wszystkim bajkę przedstawiła w zupełnie innym świetle. I choć nie można zachwalać górnolotnej fabuły, precyzyjnie przedstawionych charakterów postaci, to przyciąga do siebie olbrzymią rzeszę fanów, do których przyłączam się i ja. Powieść jest humorystyczna, przyjemna, a pani Meyer ma niesamowitą lekkość pióra, która sprawia, że "Cinder" umiliła mi wolne chwile.

Przyznam, że strasznie się bałam kwestii lektorki. Dorota Segda, znana przeze mnie, głównie z roli psychicznie chorej matki z filmu "Tato", nigdy nie wzbudzała mojej sympatii. Uważam jednak, że wspaniale sobie poradziła, a dzięki jej czytaniu, postacie nabrały dodatkowego charakteru. Nie wiem, jak jest w przypadku innych audiobooków, ale aktorka zmieniała głosy innych postaci, co sprawiało, że łatwo było nadążyć za dialogami i fabułą powieści.

Podsumowując muszę przyznać, że moje pierwsze spotkanie z audiobookiem wypadło nad wyraz pomyślnie. Zarówno sama powieść, jak i lektorka uwiodły mnie i rozkochały w świecie Nowego Pekinu. Dlatego niezmiernie się ucieszyłam, dowiadując się, że "Saga księżycowa" będzie miała dalsze części. Po Kopciuszku przyjdzie pora na Czerwonego Kapturka (autorka wydaje go już w lutym 2013 roku), Roszpunkę oraz Królewnę Śnieżkę. W kolejnej części na pewno nie zabraknie Cinder i księcia Kaito, zatem dla wszystkich, których urzekła ta powieść, czeka nie lada gratka. Osobiście już nie mogę się doczekać.

piątek, 2 listopada 2012

Antologia "31.10 Wioska Przeklętych"

Tytuł: 31.10 Wioska Przeklętych. Halloween po polsku
Autor: Szymon Adamus, Ewa Bauer, Kamil Czepiel, Grzegorz Gajek, Marek Grzywacz, Chepcher Jones, Anna Klejzerowicz, Antonina Kostrzewa, Daniel Koziarski, Tomasz Krzywik, Krzysztof Maciejewski, Paweł Mateja, Piter Murphy, Kinga Ochendowska, Andrzej Paczkowski, Thomas Percy i Marcin Janiszewski, Marcin Podlewski, Tymoteusz Raffinetti, Kornelia Romanowska, Marek Rosowski, Anna Rybkowska, Arkadiusz Siedlecki, Sylwia Skorstad, Michał Stonawski, Marek Ścieszek, Karolina Wilczyńska, Magdalena Witkiewicz 
Wydawca: WRCW 
Liczba stron: 414
Kategoria: Antologia opowiadań grozy
Ocena: 5/6


Trochę spóźniłam się z notką, ale dopiero skończyłam czytać, a grzechem byłoby napisać recenzję opowiadań, których nie przeczytałam. Jednak od początku.

"31.10 Wioska Przeklętych" to druga odsłona eksperymentu polskich autorów, który swój żywot rozpoczął w zeszłe Święto Duchów. Sprawdzian ten o tytule "31.10 Halloween po polsku" miał na celu sprawdzenie odzewu czytelników na tego rodzaju publikacje. Zakończył się pełnym sukcesem. Zatem autorzy postanowili iść dalej tym tropem i wydać kolejną część. W projekcie oprócz znanych autorów wzięło udział również kilku blogerów. Całość została wydana w formie elektronicznej i, wraz z pierwszą odsłoną, jest do pobrania bezpłatnie z serwisu Virtualo.pl

Zastrzeżenie było jedno. Wszystkie opowiadania powinny odnosić się do wsi w południowej Polsce, zwanej Strzyżewem, której próżno szukać na mapach. Dodatkowo autorzy mieli bardzo ograniczone informacje o tym, co piszą inni. Efekt przerósł moje oczekiwania. Książka zawiera 27 opowiadań, ale całość okazała się naprawdę spójna. Umieszczone w niektórych miejscach ilustracje dodawały klimatu całej antologii.

Co do samych opowiadań, tematyka jest naprawdę szeroka. Od wywiadów z wiedźmą, poprzez wyjazdy na wakacje, poszukiwanie zemsty czy inspiracji, a na dziejach mieszkańców Strzyżewa kończąc. Wszystkie mają swój urok i wpisują się atmosferą w grozę, nie tylko halloweenowej nocy.

Na szczególne wyróżnienie zasługuje jednak kilka opowiadań, kolejność zgodną z tą, którą zastajemy w książce:
* Zbłąkana dusza (Andrzej Paczkowski) - krótkie i wzruszające opowiadanie o małej, chorowitej dziewczynce
* Wioska przeklętych (Michał Stonawski) - opowiadanie o małżeństwie, które wyjeżdża w celu poprawienia swoich stosunków. Miałam niesamowite dreszcze i wpisało się w nastrój japońskich horrorów, które uwielbiam
* Przyjaciel z dzieciństwa (Szymon Adamus) - choć tematyka dość znana, pokazana w zupełnie nowej odsłonie
* Voodoo (Magdalena Witkiewicz)- dziewczyna porzucona tuż przed ślubem wyjeżdża, żeby odpocząć. Tematyka zemsty poprzez rytuały voodoo idealnie pasuje do antologii grozy. Dodatkowo brawa dla autorki za wplecienie "31.10 Wioski Przeklętych" do opowiadania. Idealne podsumowanie całej książki!

Niestety, żeby nie było za różowo, w niektórych miejscach jest sporo błędów. Najbardziej nimi naszpikowane jest opowiadanie "O jedną noc za dużo". Jego tematyka miała spory potencjał, ale ogromna ilość pomyłek sprawiała, że ciężko mi się je czytało. Mam nadzieję, że przed wydaniem papierowym (o ile oczywiście jest w planach), zostaną wprowadzone w tym miejscu poprawki.

Całość jednak wypada świetnie. "31.10 Wioska Przeklętych" w niektórych miejscach bawi, wzrusza lub przyprawia o szybsze bicie serca, choć niekoniecznie ze strachu... Jeśli ktoś miałby ochotę na odrobinę grozy to zapraszam do pobierania. Myślę, że warto. Od siebie dodam, że mam nadzieję, że w przyszłym roku odbędzie się trzecia odsłona tego, jakże udanego, eksperymentu.


poniedziałek, 29 października 2012

Erich Segal "Akty wiary"



Tytuł: Akty wiary
Autor: Erich Segal
Wydawca: Wydawnictwo Albatros
Liczba stron: 510
Kategoria: Literatura piękna
Ocena:5/6


Ailis: Moim dzisiejszym gościem jest Daniel Luria, bohater powieści Ericha Segala „Akty wiary”. Znanego jednak z innej głośnej powieści, przeniesionej na ekran w 1970 r. – Love Story. Witaj Danielu.  

Daniel: Witam serdecznie wszystkich czytelników.  

Ailis: „Akty wiary” to niesamowita powieść. Opowiadająca nam trzy różne, choć przeplatające się ze sobą historie. Mam jednak wrażenie, że Twoja jest potraktowana wyjątkowo. Przybliżysz ją?  

Daniel: Tak, rzeczywiście powieść opowiada trzy historie wiary. Na mnie ciąży jednak duża odpowiedzialność, złożona na moje barki tuż po narodzinach. Jestem bowiem ostatnim męskim potomkiem linii w pewnym sensie książęcej. Moja rodzina wywodzi się z Silcza, choć podczas ataków nazistów, udało nam się przeprowadzić na Brooklyn, gdzie powstało getto żydowskie. W każdym pokoleniu, jeden z męskich potomków Luria zostaje silczańskim rebe – rabinem, do którego pozostała część społeczności zgłasza się po radę i rozwiązywanie sporów. Jako, że jestem jedyny, ojciec chciał, żebym przejął po nim tę schedę. Jednak, mimo dobrej nauki, w którymś momencie moje ścieżki tak się poplątały, że złamałem mu serce…

Ailis: Pozostałe historie również nie są zbyt radosne. Twoja siostra, Debora, zawsze chciała być blisko Boga, jednak ze względu na wychowanie w gminie ortodoksyjnych Żydów, gdzie kobiety są traktowane jako, przepraszam za wyrażenie, maszynki do rodzenia dzieci, mające być posłuszne swoim mężom, nie mogła spełnić swego marzenia.

Daniel: Tak, Debora również nie miała łatwo, jednak tutaj dochodzi jeszcze element zakazanej miłości, która jest gorsząca zarówno dla naszej społeczności, jak i dla otoczenia drugiej strony. Podczas szabatu dopuściła się skandalu, rozmawiając z naszym szabesgojem (osobą, która zajmuje się czynnościami, których ortodoksyjni Żydzi nie mogą wykonać podczas szabatu). Już wtedy wiedziała, że czyni źle. Ich pocałunek przekreślił wiele, przede wszystkim szacunek naszego ojca. Debora dosłownie została wyrwana z nowojorskich korzeni i odesłana do Izraela.  

Ailis: Tutaj zaś przechodzimy do trzeciej historii – waszego ówczesnego szabesgoja – Tima Hogana, który, jako osoba nieznająca swoich rodziców, zawsze był blisko kościoła. Jednak po zdarzeniu z Deborą, które poskutkowało jej zesłaniem do Izraela, zdecydowanie odwrócił się w kierunku swojej katolickiej wiary. Poskutkowało to jego wyświęceniem do stanu kapłańskiego.  

Daniel: Jednak ta opowieść to nie tylko historia o religii. W przypadku Debory i Tima mowa o niezwykłej miłości i namiętności, która próbuje przebić się przez granice pochodzenia i wiary. Czy jej się to udało? Odpowiedź niesie powieść Ericha Segala.  

Ailis: Muszę przyznać, że zgadzam się z zasłyszanym stwierdzeniem, że Waszej opowieści nie da się przeczytać jednym tchem. Wymaga ona od czytelnika, żeby zatrzymał się na chwilę i przemyślał postawione przez autora pytania, czy własny stosunek do wiary. Choć „Akty wiary” czyta się dobrze. Zastanawia mnie dość pomieszana narracja. Twoja opowieść jest opisana w pierwszej osobie, z Twojego punktu widzenia. Początkowo myślałam, że pozostałe również opowiadasz Ty, choć jest to raczej narrator wszechwiedzący. Jaka jest prawda?  

Daniel: Niestety w przypadku narracji oraz budowy powieści, nie jestem w stanie powiedzieć nic więcej. Faktycznie, swoją historię opowiadam samodzielnie. Jednak zamysł autora odnośnie pozostałych jest nie do końca jasny. Myślę, że tę tajemnicę zabrał ze sobą do grobu.  

Ailis: Akty wiary są pełne zadziwiających zwrotów akcji czy innych zaskakujących zdarzeń. Nie dostrzegasz w tym ręki Wszechmocnego?  

Daniel: Muszę się przyznać, że niejednokrotnie się nad tym zastanawiałem i myślę, że On cały czas nad nami czuwał. Wiele zdarzeń wydaje się tak nierealnych, że musiały w nich brać udział Siły Wyższe.

 Ailis: Niezależnie od wszystkiego „Akty wiary” to piękna powieść, osadzona w wielu ciekawych miejscach. Zdecydowanie uważam, że warta jest poznania. Dziękuję Ci serdecznie Danielu za rozmowę.  

Daniel: Dziękuję również.

środa, 17 października 2012

Margaret Mitchell "Przeminęło z wiatrem"


Tytuł: Przeminęło z wiatrem
Autor: Margaret Mitchell
Wydawca: Wydawnictwo Czytelnik
Liczba stron: 1147 (w trzech tomach)
Kategoria: Romans historyczny
Ocena: 5/6

 
Świadomość o tym, że „Przeminęło z wiatrem” istnieje, choć go nie przeczytałam, miałam od bardzo dawna. Jednak jakoś nie mogłam się za nie zabrać. I tak żyliśmy obok siebie przez kilka lat – aż do ostatniej wizyty w Bibliotece Osiedlowej. Akurat był tydzień książek zakazanych i z tej okazji powstała wystawka. Wśród wyeksponowanych powieści znalazło się „Przeminęło z wiatrem” (dla ciekawskich: zakazane w latach 1978 – 84 w amerykańskich szkołach, głównie ze względu na rasistowski język). Choć miałam już w ręce coś zupełnie innego stwierdziłam, że spróbuję, zwłaszcza, że to przecież jedna z powieści z listy BBC. 

W ten dość pokrętny sposób, przeniosłam się na Południe, do XIX wiecznej plantacji, zwanej Tarą. Należy ona do krzepkiego Irlandczyka – Geralda O’Hary, choć każdy wie, że jest ona zarządzana przez jego żonę – Ellen. Spośród ich trzech córek prym wiedzie szesnastoletnia Scarlett - śliczna, choć zadufana w sobie dziewczyna, która mimo wielu wielbicieli jest zapatrzona w Ashleya. Gdy ten postanawia ożenić się z inną - Melanią, Scarlett jest zrozpaczona. Świadkiem jej wybuchu jest Rett Butler – człowiek o nienajlepszej opinii wśród szanujących się rodzin Południa. By zmazać z siebie tę kompromitację Scarlett wychodzi za brata wybranki Ashleya. Jej małżeństwo nie trwa jednak długo, gdyż wybucha wojna, w której ginie jej mąż. Scarlett O’Hara musi szybko dorosnąć i poradzić sobie ze zmieniającą się rzeczywistością. Obraz plantacji i pracujących na niej czarnych niewolników odchodzi w dal, a w koło snują się śmierć, głód i zniszczenie…
Na Boga! Nie mam pojęcia, kto nazwał „Przeminęło z wiatrem” romansem historycznym. Miałam okazję przeczytać ich kilka w życiu i nie dorastają one tej powieści do pięt. Dla mnie jest to raczej powieść obyczajowa z romansem w tle. Gdyż na pierwszy plan wysuwa się niezmiennie obraz elity Południa, która zostaje przerzucona do zupełnie różnych realiów, a osoby wychowane na damy i dżentelmenów muszą poradzić sobie w tej nowej rzeczywistości. Jest to oczywiście wojna secesyjna oraz następująca po niej rekonstrukcja. Nie spodziewałam się, że jestem aż taką ignorantką, ale o secesji i wyzwoleniu Murzynów przed „Przeminęło z wiatrem” wiedziałam tylko tyle, że były. Duże brawa dla pani Mitchell, bo jej opis wojny pokrywa się w dużej mierze z notami historycznymi, a do tego udało jej się osadzić w tych realiach jej bohaterów.

Właśnie, bohaterowie to temat na kolejne oklaski dla autorki. Z zegarmistrzowską precyzją zagłębiła się ona w istotę ich życia. Postacie są dopracowane i podczas czytania może się zdawać, że takie osoby faktycznie niegdyś żyły. Czytając powieść nie raz wściekałam się, jak można być taką (przepraszam za określenie) idiotką, jaką była Scarlett O’Hara. Owszem silna kobieta, pełna odwagi i zawsze dążąca do celu, ale nie zauważała rzeczy, dla innych, zwłaszcza czytelnika, oczywistych. Rett Butler – dżentelmen skryty pod maską łotra, Ashley Wilkes – słabeusz skryty pod maską dżentelmena oraz Melania Wilkes – dama w każdym calu. Są to postacie stworzone doskonale i naprawdę, chciało mi się śledzić ich losy.

Powieść „Przeminęło z wiatrem” ma już swoje lata, ale nie ciążyło to specjalnie podczas czytania. Jest napisana łatwym w zrozumieniu językiem, a wszelkie niezrozumiałe zwroty, związane z czasami secesji są od razu wyjaśniane. To, co mogło ciążyć to odrobinę przydługie opisy w niektórych miejscach. Osobiście wściekałam się, gdy przez kolejne cztery strony Scarlett, rozmyślając powtarzała jedno i to samo. W takich chwilach miałam ochotę odłożyć książkę i zająć się czymś bardziej konstruktywnym. Jednak warto było to przeczekać, dla mistrzowskich dialogów Scarlett i Retta, które czytało się z zapartym tchem. Ciążyła mi również masa błędów wydawniczych – sporo zjedzonych przecinków i literówek, które zawsze mnie nękają, rzucając się w oczy. Jednak nie mogło to zaważyć na mojej ocenie. 

Powieść faktycznie warta jest przeczytania, aby móc wyrobić sobie o niej własne zdanie. Dla mnie jednak zasługuje na maksymalnie na piątkę. Zabrakło mi tego „czegoś”, co cechuje wybitne lektury, nawet jeśli nie znalazły się one na liście „książek, które należy przeczytać przed śmiercią”. 

Na koniec mały bonus: Powieść została napisana w roku 1936, w USA, więc czemu ten cytat jest taki prawdziwy:

"Koleje należące do stanu przynosiły niegdyś wielkie dochody, ale teraz pracowały z deficytem i długi ich sięgały miliona. Nie były to już właściwie koleje. Było to olbrzymie koryto bez dna, w którym nurzały się i babrały świnie."
(Przepraszam, nie mogłam się oprzeć)