Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura piękna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura piękna. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 lutego 2013

Erin Morgenstern - Cyrk nocy

Tytuł: Cyrk nocy
Autor: Erin Morgenstern
Wydawca: Świat Książki
Liczba stron: 432
Kategoria: literatura piękna
Ocena: 5/6
Wysokość: 2,7 cm
Wspominałam już nie raz, że oczarowały mnie audiobooki i możliwość "słuchania książek". Nie zwlekając zatem długo sięgnęłam po kolejny tytuł w tej formie. Mój wybór padł na "Cyrk nocy". Powieść ze świetnymi recenzjami, którą bardzo chciałam poznać.

Chandresh Lefevre, ekscentryczny reżyser teatralny, słynie ze swoich nietuzinkowych pomysłów oraz kolacji o północy - przyjęć pełnych niebanalnych gości i również egzotycznych dań. Podczas jednego z takich przyjęć powstaje pomysł stworzenia Le Cirque des Rêves - cyrku snów. Pojawiającego się bez zapowiedzi, otwieranego tylko nocami, miejsca pełnego magii i niesamowitych występów, charakteryzującego się monochromatycznością barw. Niestety, ani twórcy cyrku, ani jego goście, ani nawet spora część z występujących w nim osób, nie zdaje sobie sprawy, że cyrk to tylko przykrywka, dla areny, na której bój toczy ze sobą dwójka, zakochanych w sobie, magików. Zostali oni uwikłani w ten pojedynek bez swojej zgody, na długo przed swoim pierwszym spotkaniem. Nie są oni jednak świadomi, jakie skutki niesie ich walka, ani jaką cenę będą zmuszeni za niego zapłacić.

"Cyrk nocy" to powieść magiczna. Pełna iluzji, nie tylko tworzonych przez dwójkę głównych bohaterów, ale również samą autorkę. Która opisuje swoją historię z pozycji różnych osób, różnych miejsc i w różnym czasie. Nie można jednak powiedzieć, że nie uwodzi i nie czaruje swego czytelnika. Od dość szczegółowych opisów cyrku, opowiadanych z perspektywy czytelnika, poprzez cytaty z dzieł reveurs, czyli fanów cyrku, którzy podążają za nim po świecie, a ich znakiem rozpoznawczym są czarne płaszcze z czerwonymi akcentami, aż do dialogów bohaterów: Celii, Marca, twórców cyrku czy bliźniaków narodzonych w dniu jego premiery - wszystko uwodzi i splata się w niebanalną całość.

Niestety ta zaleta staje się sporą wadą w przypadku audiobooka. wszystko staje się bowiem chaotyczne i wymaga ogromnej uwagi od słuchacza, by nadążać za fabułą, dość mocno rozrzuconą w czasie. Jednak plastyczność języka, jakim posługuje się autorka ma również ogromną zaletę. Wystarczy przymknąć oczy, by widzieć cyrk, jego bohaterów, magiczne namioty...

Sama fabuła naprawdę mnie oczarowała. Cyrk nocy jest naprawdę niesamowity i jako miejsce i jako historia. Gdybym powiedziała, że nigdy nie lubiłam cyrku, skłamałabym. Nie przepadałam za cyrkiem, który przyjeżdżał do mojego miasta, nie znosiłam i właściwie do tej pory nie znoszę klaunów, którzy przyprawiają mnie o gęsią skórkę, ale cyrk w Monako, z którego występy często emitowała telewizja kochałam za jego magię, olbrzymie umiejętności występujących w nim osób oraz niezwykłość. I za to samo, od pierwszych stron pokochałam powieść Erin Morgenstern.

Bohaterowie są niebanalni. Wzbudzają olbrzymią sympatię, a ich losy, i to nie tylko dwójki głównych bohaterów, ale i wielu innych postaci wzruszają i bawią, pochłaniając czytelnika, który przenosi się do cyrku i czuje się z nim związany. Tak, jak jego twórcy, jego aktorzy czy w końcu tak, jak reveurs. Moją sympatię szczególnie wzbudziły młodziutkie i uzdolnione bliźnięta Murray: Szkrab i Gizmo oraz ich znajomy Bailey.

Można jednak miejscami mieć wrażenie, że autorka tak skupiła się na tworzeniu iluzji, że zapomniała o najważniejszym. Fabuła jest, zwłaszcza pod koniec, lekko niedopracowana, sprawiająca wrażenie lekko niechlujnej, zaś głośno obwieszczana miłość między Celią a Marco, objawia się bardziej w aurze elektryczności i wirowania otaczających ich przedmiotów. Brak jej za to w samych wypowiedziach czy działaniach bohaterów. 

Przyznam, że tak, jak w przypadku "Cinder" byłam mile zachwycona lektorką audiobooka, tak Maria Peszek mnie zawiodła. Czytała dość chaotycznie, często w złych i nienaturalnych miejscach robiła pauzy, a jednym słodkim głosem czytała wypowiedzi co najmniej piątki bohaterów. Powinnam zatem stwierdzić, że Le Cirque des Rêves oczarował mnie, mimo usilnych prób lektorki na zepsucie mi odbioru tej powieści. Oceniając jednak samą historię, nie zaś jej wykonanie audio, powieść zdecydowanie zasługuje na uwagę.

"- (...)Biorę fragmenty przeszłości i łącze je w historie. To nie jest takie ważne i nie dlatego tu przyszedłem.
- To jest ważne - przerywa mu mężczyzna w szarym garniturze - ktoś musi opowiadać te historie. Kiedy toczy się boje, wygrywa się je i przegrywa, gdy piraci znajdują swoje skarby, smoki zjadają swoich wrogów na śniadanie i popijają ich filiżanką Lapsang Souchong. Ktoś musi opowiedzieć kawałki ich splątanych opowieści. W tym jest magia. Jest ona w słuchaczu i dla każdego ucha będzie ona inna. I będzie miała na niego wpływ, którego nie da się przewidzieć. Niekiedy nieznaczny, niekiedy ogromny. Możesz opowiedzieć historię, która zagnieździ się w czyjejś duszy, wniknie do krwi, zarazi sobą osobowość, stanie się sensem życia. "


poniedziałek, 29 października 2012

Erich Segal "Akty wiary"



Tytuł: Akty wiary
Autor: Erich Segal
Wydawca: Wydawnictwo Albatros
Liczba stron: 510
Kategoria: Literatura piękna
Ocena:5/6


Ailis: Moim dzisiejszym gościem jest Daniel Luria, bohater powieści Ericha Segala „Akty wiary”. Znanego jednak z innej głośnej powieści, przeniesionej na ekran w 1970 r. – Love Story. Witaj Danielu.  

Daniel: Witam serdecznie wszystkich czytelników.  

Ailis: „Akty wiary” to niesamowita powieść. Opowiadająca nam trzy różne, choć przeplatające się ze sobą historie. Mam jednak wrażenie, że Twoja jest potraktowana wyjątkowo. Przybliżysz ją?  

Daniel: Tak, rzeczywiście powieść opowiada trzy historie wiary. Na mnie ciąży jednak duża odpowiedzialność, złożona na moje barki tuż po narodzinach. Jestem bowiem ostatnim męskim potomkiem linii w pewnym sensie książęcej. Moja rodzina wywodzi się z Silcza, choć podczas ataków nazistów, udało nam się przeprowadzić na Brooklyn, gdzie powstało getto żydowskie. W każdym pokoleniu, jeden z męskich potomków Luria zostaje silczańskim rebe – rabinem, do którego pozostała część społeczności zgłasza się po radę i rozwiązywanie sporów. Jako, że jestem jedyny, ojciec chciał, żebym przejął po nim tę schedę. Jednak, mimo dobrej nauki, w którymś momencie moje ścieżki tak się poplątały, że złamałem mu serce…

Ailis: Pozostałe historie również nie są zbyt radosne. Twoja siostra, Debora, zawsze chciała być blisko Boga, jednak ze względu na wychowanie w gminie ortodoksyjnych Żydów, gdzie kobiety są traktowane jako, przepraszam za wyrażenie, maszynki do rodzenia dzieci, mające być posłuszne swoim mężom, nie mogła spełnić swego marzenia.

Daniel: Tak, Debora również nie miała łatwo, jednak tutaj dochodzi jeszcze element zakazanej miłości, która jest gorsząca zarówno dla naszej społeczności, jak i dla otoczenia drugiej strony. Podczas szabatu dopuściła się skandalu, rozmawiając z naszym szabesgojem (osobą, która zajmuje się czynnościami, których ortodoksyjni Żydzi nie mogą wykonać podczas szabatu). Już wtedy wiedziała, że czyni źle. Ich pocałunek przekreślił wiele, przede wszystkim szacunek naszego ojca. Debora dosłownie została wyrwana z nowojorskich korzeni i odesłana do Izraela.  

Ailis: Tutaj zaś przechodzimy do trzeciej historii – waszego ówczesnego szabesgoja – Tima Hogana, który, jako osoba nieznająca swoich rodziców, zawsze był blisko kościoła. Jednak po zdarzeniu z Deborą, które poskutkowało jej zesłaniem do Izraela, zdecydowanie odwrócił się w kierunku swojej katolickiej wiary. Poskutkowało to jego wyświęceniem do stanu kapłańskiego.  

Daniel: Jednak ta opowieść to nie tylko historia o religii. W przypadku Debory i Tima mowa o niezwykłej miłości i namiętności, która próbuje przebić się przez granice pochodzenia i wiary. Czy jej się to udało? Odpowiedź niesie powieść Ericha Segala.  

Ailis: Muszę przyznać, że zgadzam się z zasłyszanym stwierdzeniem, że Waszej opowieści nie da się przeczytać jednym tchem. Wymaga ona od czytelnika, żeby zatrzymał się na chwilę i przemyślał postawione przez autora pytania, czy własny stosunek do wiary. Choć „Akty wiary” czyta się dobrze. Zastanawia mnie dość pomieszana narracja. Twoja opowieść jest opisana w pierwszej osobie, z Twojego punktu widzenia. Początkowo myślałam, że pozostałe również opowiadasz Ty, choć jest to raczej narrator wszechwiedzący. Jaka jest prawda?  

Daniel: Niestety w przypadku narracji oraz budowy powieści, nie jestem w stanie powiedzieć nic więcej. Faktycznie, swoją historię opowiadam samodzielnie. Jednak zamysł autora odnośnie pozostałych jest nie do końca jasny. Myślę, że tę tajemnicę zabrał ze sobą do grobu.  

Ailis: Akty wiary są pełne zadziwiających zwrotów akcji czy innych zaskakujących zdarzeń. Nie dostrzegasz w tym ręki Wszechmocnego?  

Daniel: Muszę się przyznać, że niejednokrotnie się nad tym zastanawiałem i myślę, że On cały czas nad nami czuwał. Wiele zdarzeń wydaje się tak nierealnych, że musiały w nich brać udział Siły Wyższe.

 Ailis: Niezależnie od wszystkiego „Akty wiary” to piękna powieść, osadzona w wielu ciekawych miejscach. Zdecydowanie uważam, że warta jest poznania. Dziękuję Ci serdecznie Danielu za rozmowę.  

Daniel: Dziękuję również.

sobota, 13 października 2012

Jodi Picoult "Dziewiętnaście Minut"

Tytuł: Dziewiętnaście minut
Autor: Jodi Picoult
Wydawca: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 688
Kategoria: Literatura piękna
Ocena: 5+/6


„W dziewiętnaście minut można skosić frontowy trawnik, ufarbować włosy, obejrzeć tercję meczu hokejowego. Dziewiętnaście minut wystarczy, żeby zaplombować ząb, upiec ciastka, poskładać pranie pięcioosobowej rodziny.(…) W ciągu dziewiętnastu minut można doczekać się dostawy zamówionej pizzy. Przeczytać dziecku bajkę lub wymienić olej w aucie. Przejść dwa kilometry. Obrębić dół spódnicy.(…) Dziewiętnaście minut – tyle starczy, żeby dopełnić zemsty.”

Przeczytanie tej książki zajęło mi zdecydowanie więcej czasu, ale nie żałuję. Co ciekawe, mimo wielokrotnych zachęt ze strony znajomych, jakoś nie mogłam się zabrać do jakiejkolwiek powieści Jodi Picoult. Była to jej pierwsza powieść, którą przeczytałam, ale na pewno sięgnę po kolejne.
"Dziewiętnaście minut" opowiada o siedemnastoletnim Peterze Houghtonie, który był przez wiele lat nękany przez swoich rówieśników. Gdy Petera opuszcza również przyjaciółka, a szykany się zaostrzają, tama w końcu pęka, a tytułowe dziewiętnaście minut zmienia życie wielu mieszkańców, spokojnego dotychczas miasteczka.
Powieść we wspaniały sposób ukazuje kunszt autorki. To, co rzuca się w oczy to niesamowite kreacje głównych bohaterów, z całym wachlarzem zalet i wad, osobnymi historiami i bagażem doświadczeń. Wszystko okraszone olbrzymim ładunkiem emocjonalnym. Książka zmusza do refleksji w sposób naturalny, sprawia że potrafimy wcielić się w każdego z bohaterów. Zrozumieć ich motywy, potrzeby oraz obawy. Jako matce, ciężko było mi czytać o rodzicach Petera, którzy nieustannie poszukiwali błędu w wychowywaniu swojego dziecka, które w oczach pozostałych stało się potworem.
Mimo ciężkiej tematyki i kipiących emocji, powieść czyta się bardzo lekko i szybko. Niesamowicie mnie wciągnęła i mimo innych obowiązków, powtarzałam sobie dobrze znane bibliofilom: "Jeszcze tylko skończę rozdział". "Dziewiętnaście minut" to powieść poruszająca trudny problem, który niestety jest dość powszechny. Prześladowania zdarzają się bowiem nie tylko w amerykańskich szkołach, a każda odmienność kończy się wykluczeniem ze społeczności. W przypadku nastolatków brak akceptacji może prowadzić do zguby ich samych lub, jak w przypadku Petera, ich dręczycieli.
Powieść zdecydowanie warta przeczytania i poświęcenia chwili na refleksje. Mnie osobiście zostanie w pamięci na długo. Zwłaszcza, że uświadomiła mi często pomijaną prawdę: każdy, nawet największy zbrodniarz, był kiedyś uroczym dzieckiem i mógł mieć kochających rodziców.